czyli co nas kręci, co nas zniewala..
Kiedyś Ktoś mnie zapytał:
Co jest według mnie największym problemem w dzisiejszym świecie?
Co jest przyczyną tak wielu chorób cywilizacyjnych: nowotworów, zwyrodnień, obezwładniającej depresji czy chorób autoimunologicznych bijących rekordy zachorowań i wyniszczających nas skutecznie, jak i tego, że planeta tonie w śmieciach i tracimy perspektywę na przyszłość Ziemi?
Odpowiedź na tak postawione pytanie/-a wydaje się złożona, ale taka nie jest.
Przyczyną jest nadmiar.
Chcemy więcej i więcej.
Mamy więcej, czasem mamy „wszystko”… i „nic” zarazem.
Naszym największym grzechem w XXI wieku jest nadmiar.
Nadmiar:
pychy, chciwości , nieczystości, zazdrości, nieumiarkowania w jedzeniu i piciu, gniewu i lenistwa.
Nadmiar bólu, cierpienia, wielowymiarowego głodu w ciele i emocjach, tempa, hałasu, informacji, śmieci wokół nas i w nas samych …
Ale jak to się ma do tego, że przecież nasze życie to realizacja marzeń, pragnień i cudownych celów nas samych jak i życzeń bliskich nam osób?
Czyli początek idealny chcemy dobrze.
I tutaj zaczyna się historia.
Na początku świat był dobry ….
Była: pokora, hojność, czystość, miłość, umiarkowanie, cierpliwość, pracowitość …
czyli było idealnie (i bosko zarazem)
Realizując marzenia chcemy być dla siebie hojni (marzenia to coś co nas uskrzydla, co nas kręci..)
Kierujemy się „miłością” do swojego celu, jesteśmy gotowi na wyrzeczenia (pokorni i umiarkowani), jesteśmy konsekwentni (cierpliwi i pracowici).
Co zatem się dzieje, z naszymi wspaniałymi intencjami ?
Zmienia nas droga.
Nasze doświadczenia, a nie rzadko i cele zmieniają nas samych. Zmieniamy się w relacji ze światem, ludźmi i samych ze sobą.
Wyrzeczenia drogi powodują że, z niedostatków osiągamy nadmiary i to nie zawsze tego co było celem drogi.
Pokora zamienia się w pychę, hojność ustępuje chciwości, czystość idealizmu przybiera postać „szarówki realistycznej”, aby dalej przerodzić się nieczyste przywiązanie do materialistycznej wyceny ludzi i świata, nie jakimi są, ale co nam dają.
My sami po drodze zaczynamy grać nieczysto bo się nam to po prostu opłaca – w końcu cel uświęca środki .
Chorobliwa miłość graniczy nierzadko z chorobliwą zazdrością.
Tracimy umiar w obwinianiu świata za kłody i niepowodzenia. Tracimy swoją miarę na koszt bycia „naj” i posiadania „naj”, w końcu życzymy sobie … wszystkiego naj ( lepszego, piękniejszego, szczęśliwszego).
Pracujemy aby zrealizować swoje potrzeby, a potem aby utrzymać status zdobywcy.
Po drodze nie mamy czasu (?) na wypracowanie wartościowych relacji samych ze sobą, szkoda nam czasu na budowanie trudnych relacji z innymi ludźmi.
I wreszcie szkoda nam czasu na wypracowanie dbałości o zdrowie – nie przesadnej „zrywczej” tylko systematycznej codziennej dbałości.
Zdrowia się nie kupuję. Brak czasu nie jest wytłumaczeniem.
Lenistwo jako zaniedbanie w obszarze zdrowia to „spojrzenie prawdzie w oczy”.
Gdy coś nie jest po naszej myśli wpadamy w gniew.
O ile gniew jest kontrolowany i wyraża sprzeciw wobec naruszania naszych praw, obrony własnej wartości, o tyle gniew połączeniu z agresją staje się niszczycielski, nie tylko dla otoczenia, ale i dla nas samych.
W mojej pracy nad trudnymi emocjami i ich związku ze zdrowiem zauważyłam, że gniew to jedno z najlepiej „zakonserwowanych” uczuć, które potrafi tkwić w psychice w sposób tak trwały jak żadne inne negatywne uczucie.
A jak coś tkwi w człowieku to zwykle zajmuje przestrzeń i brakuje miejsca dla innych wzmacniających emocji.
Dwoistość natury ludzkiej jest wielkim wyzwaniem, jest nieustannym procesem balansu pomiędzy atrakcyjnością skrajnych stanów. Nikt z nas nie jest w 100% „zły – grzeszny” i nikt z nas nie jest w 100% „dobry- idealny „.
Żyjąc doświadczamy, zmieniamy się, mamy wybór drogi w obie strony.
W drodze pomiędzy pychą a pokorą możemy wypracować bezwarunkowe poczcie własnej wartości czyli być dumnym a nie pysznym, a zarazem znać swoje miejsce w świecie i swoje prawa.
Balansem pomiędzy chciwością a hojnością jest życzliwość, to stan gdy umiemy podarować komuś wsparcie i czerpać z tego radość, jak i poprosić o pomoc pokonując swoje przekonanie o słabości bycia w potrzebie i bycia jednocześnie gotowym do okazania wdzięczności.
Siła życzliwości jest wielka i niezwykle budująca w obie strony.
Rozpatrując nieczystość jako grzech w wymiarze XXI wieku odbieram go jako brak autentyczności. Brak czystości to kłamstwo w naszej komunikacji z życiem.
Równowagą jest wypracowanie spójności.
Kolejnym wyzwaniem jest droga od zazdrości do miłości.
Balansem jest empatyczna asertywność.
Uważność czyli atencja to sposób na nabycie umiaru w konsumpcyjnym pędzie do nadmiaru balastu bycia i posiadania wszystkich „naj”.
Prawdziwa tolerancyjność to akceptacja prawa do różnorodności i odmienności w wielu obszarach życia to balans pomiędzy wyrażaniem gniewu a cierpliwością.
I ostanie na liście grzechów – lenistwo i skrajny do niego stan nadgorliwej pracowitości, oba zbalansowane przez holistyczną celowość.
Mam świadomość, że każde z tych narzędzi równowagi wymagałoby odrębnego artykułu i możliwe, że tak się stanie. Celem tych zapisków blogowych było spojrzenie na wyzwania życia człowieka w XXI wieku na bazie odwiecznych grzechów ( i ideałów) czyli co nas kręci , co nas … zniewala.
I na koniec przytoczę Paracelsusa – ojca toksykologii :
„Wszystko jest trucizną, zależy tylko od dawki
Kolejne artykuły na blogu BCC:
16.11.2020 – Quo vadis Company – czyli o społecznej odpowiedzialności biznesu ?
Grudniowy artykuł z datą premiery na moim FanPage:
„Granice tolerancji, granice wolności – wyzwania Nowej Ery”
Zachęcam do komentowania oraz udostępniania artykułów i wpisów na blogu poprzez media społecznościowe ❤
Pozwól sobie mieć wpływ na własne życie
Dbaj o siebie ❤
Bożena Oszycka Coaching